...czyli jeszcze o naborach

I po trzecie wreszcie - bo jest to dowód na faktyczny poziom zarobków w służbie cywilnej. Dowód łatwo dostępny, dodajmy. Wiele razy spotkałam się ze zdziwieniem osób spoza s.c. gdy trafili na ogłoszenie z proponowaną kwotą zarobków. I ta świadomość może powoli, ale systematycznie się przebija.
Bo właściwie dlaczego tych kwot w ogłoszeniach się nie podaje?
Kiedyś słyszałam o takim tłumaczeniu, że łatwo będzie skojarzyć kwotę w ogłoszeniu z danymi osoby, która wygrała nabór i to naruszy jej prawo do prywatności. Napisałam "o takim", bo dotarło do mnie przez kilka osób trzecich, więc nie mogę ręczyć za jego autentyczność. Ale ciekawi mnie coraz bardziej to proste pytanie: jakie jest uzasadnienie tego, że się w ogłoszeniach tego proponowanego wynagrodzenia nie podaje? Czy może ktoś z Was potrafi odpowiedzieć?
Niektóre jednostki podają - i chwała im za to. Bo to jest uczciwe postawienie sprawy, a nie wystawianie kota w worku.
Idąc dalej w rozważaniach: spójrzcie na takie oto ogłoszenie*:

Myślę, że to tylko kwestia czasu gdy dzisiejsze stanowiska pracy będą musiały zostać podzielone na kilka innych. Przy takim poziomie zarobków w s.c. nie będzie można znaleźć na miejsce odchodzących osób nowych o takim poziomie kwalifikacji, żeby mogły wykonywać wiele różnych zadań jednocześnie. A odejść będzie coraz więcej. Czy taki obrót spraw aby na pewno wygeneruje oszczędności?
Utinam falsus vates sim.
-------------------------------------------------------------------------------------------------
*znalezione przez Twitterowicza o wdzięcznym nicku @gibon102