dla Szefa Służby Cywilnej

Dojeżdżać można, owszem, ale jaki jest maksymalny dystans który bylibyście skłonni pokonywać codziennie? Co do zasady zgadzam się, że warto angażować specjalistów, których w danej dziedzinie może być niewielu do pomocy również innym jednostkom. Ale dzisiaj przecież taką pracę można w wielu przypadkach świadczyć zdalnie (niekoniecznie z domu, może być jakiś urząd tego samego resortu gdzie można skonfigurować dostęp do wewnętrznej sieci). Myślę, że w tym przypadku koszty społeczne fizycznej mobilności mogłyby być znaczne. Nie mówiąc o kosztach rodzin które musiałyby się przenosić z miejsca na miejsce.
Podoba mi się natomiast pomysł zniesienia granicy wieku przy rekrutacji do KSAP. Swego czasu uzasadniano ten limit koniecznością uzyskania zapewnienia, że absolwent odpracuje w służbie cywilnej to co na niego łożono i że będzie miał dość czasu aby przejść różne szczeble kariery i dojść na szczyty. Tymczasem i tak bywa, że absolwentów wchłania rynek albo że nigdy pewnych szczebli na drabinie kariery nie przekroczą. No i wiek emerytalny jest o kilka lat wyższy niż w momencie tworzenia KSAP... Podoba mi się również nacisk na wymianę wiedzy i zarządzanie informacją. Ten wątek wielokrotnie się przewijał na naszym portalu: zarówno w pisanych przez nas artykułach jak i w rozmowach, które prowadziliśmy ze specjalistami od zarządzania i od administracji publicznej. Jak z tym bywa w administracji? Szczerze?
To, czego się nauczyłam przez kilka ostatnich lat zawdzięczam swoim współpracownikom z macierzystej komórki i szerokim kontaktom zawodowym spoza województwa. Przy czym pisząc "zawodowym" mam na myśli również relacje prywatne z tymi ludźmi - i nie jest to prywata, nie o to chodzi. Ale jak ktoś potrzebuje mojej rady czy pomocy, to staram się spełnić te oczekiwania najlepiej jak potrafię. I nie przekonuje mnie argument, że robię coś "dla konkurencji". W służbie cywilnej NIE MA konkurencji, wszyscy odpowiadamy za całokształt, niezależnie od regionu. Więc moja rada jest taka: skończmy z rankingami, z wyścigami kto pokaże się lepiej, bo, jak w naszej rozmowie mówił Andrzej Blikle:
Aby zarządzanie wiedzą było w firmie skuteczne, pracownicy muszą chcieć i umieć się swoją wiedzą wymieniać. Z tych dwóch warunków „umieć” jest stosunkowo łatwy do zrealizowania ― zwykle wystarczy szkolenie. To natomiast co jest naprawdę trudne, co niekiedy wymaga głębokiej przemiany społecznej w organizacji, to „chcieć”. Ludzie, którzy współzawodniczą ze sobą, wiedzą z pewnością nie będą się wymieniać, bo to oznaczałoby zmniejszanie swojej szansy na wygraną. Co więc można zrobić? Tylko jedno ― trzeba zrezygnować z wszelkiego współzawodnictwa. Bo każde współzawodnictwo niszczy współpracę. Każde jest tej współpracy przeciwieństwem!
Dopóki nie zaczniemy patrzeć na to z perspektywy służby cywilnej jako całości, nigdy niczego nie osiągniemy.
Polecam Wam lekturę rekomendacji SAKSAP, bo warto. Pada wiele propozycji z którymi trudno się nie zgodzić.